|
Do lekarza przychodzi blondynka z rozerwanym palcem wskazującym u lewej ręki.
- Jak to się stało? - pyta lekarz.
- Próbowałam się zabić, panie doktorze.
- Strzelając sobie w palec?!
- Nie, co pan, głupi? Najpierw celowałam w serce, ale jak sobie przypomniałam, ile kosztowała mnie operacja biustu, wycelowałam w usta, wtedy przypomniałam sobie, ile zapłaciłam ortodoncie, no i wycelowałam sobie w ucho, ale jak wyobraziłam sobie ten huk, postanowiłam trochę go wyciszyć, więc zatkałam lufę palcem...
Przychodzi blondynka do perfumerii i prosi o męski dezodorant.
- Czy małżonek używa dezodorantu w sprayu? - pyta ekspedientka.
- Nie, przeważnie w lecie - uśmiecha się blondynka.
Blondynka do lekarza:
- Panie doktorze, dzieje się coś dziwnego, za każdym razem, kiedy kichnę, mam orgazm.
- Taak? I co, bierze coś pani na to?
- Tak, wącham pieprz!
- Szefie, czy moja pensja jest proporcjonalna do mojej inteligencji? - pyta blondynka
- No, aż takim potworem to ja nie jestem. Nie mogę przecież pozwolić, aby umarła pani z głodu!
Blondynka rodzi dziecko. Kiedy maleństwo jest już na świecie, akuszerka przyświeca sobie lampą i mówi:
- Widzę jeszcze jedno, ma pani bliźniaki! - rodzi się drugi bobas, akuszerka znów sprawdza i krzyczy:
- Nie, ma pani trojaczki! - i znów bierze lampę do ręki.
- Niech pani zgasi tę cholerną lampę - łaja akuszerkę blondynka - nie widzi pani, że światło je przyciąga?!
Po co blondynka wkłada do lodówki puste butelki?
- Dla gości, którzy mówią, że nie chce im się pić.
|